| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

www.inpersona.pl

Mój nowy blog o reklamach
OREKLAMACH.BLOX.PL

środa, 22 lutego 2017

_D604827

 

mrożone truskawki - opakowanie 450 g

łyżka cukru

jogurt typu greckiego kubek 400 g

łyżka miodu

11:44, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2017

_D60484521

 

 Mam gdzieś taki przepis na babkę, w którym lista składników zaczyna się: 30 żółtek. Nie, to jeszcze nie teraz :) Ta babka ma w sobie 8 żółtek, czyli też dużo. Przepis, nieznacznie zmieniony pochodzi z książki Kuchnia Polska, według Pawła Małeckiego, wersja słodka.

 

Próba generalna nowego ciasta przed ulubionymi świętami, bardzo udana.

 

10 dag rodzynek

kieliszek brandy

5 dag skórki pomarańczowej

8 żółtek

2 dag drożdży

15 dag cukru

50 dag mąki

12 dag masła

300 ml mleka

szczypta soli

 

do dekoracji:

pół pomarańczy bardzo starannie umytej i wyparzonej (potrzebna będzie skórka i sok)

cukier puder - kilka łyżeczek

Rodzynki trzeba opłukać i zalać brandy. Zrobić zaczyn - drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, dodać letnie mleko i 10 dag mąki, wymieszać i zostawić w ciepłym miejscu, żółtka utrzeć z pozostałym cukrem, masło stopić. Gdy zaczyn ładnie wyrośnie przelać go do naczynia z utartymi żółtkami, dodać resztę mąki i starannie wyrabiać drewnianą łyżką lub mikserem z mieszadłami do ciasta. Po trochu dodawać stopione masło, na koniec odsączone rodzynki i skórkę pomarańczową.

Dużą formę do babki wysmarować masłem i wysypać mąką. Przełożyć ciasto i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (w chłodnej akurat kuchni zajęło to godzinę), piec 50 - 60 minut w temp, 175 stopni. Gotową babkę zaraz po wyjęciu z formy polukrować lukrem zrobionym z soku wyciśniętego z połowy pomarańczy i kilku łyżeczek cukru pudru w takiej konsystencji, żeby się dało rozprowadzić po cieście. Na koniec bezpośrednio na babkę zetrzeć skórkę z połówki pomarańczy w wiórki, które ją ozdobią i dodadzą aromatu.

Ciasto jest najlepsze po całkowitym ostudzeniu - bardzo delikatne, wilgotne, pyszne. I odświętne :)

13:29, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 lutego 2017

_D604803

Pracowałam kiedyś w amerykańskim hotelu. Przed pracą można tam było iść do kafeterii na śniadanie. Do wyboru było wszystko:mleko, płatki, dżem, jajka, jajecznica i inne cuda. Ale najlepsze były placki czy tam naleśniki. Pankejki czy tam pancakes :)

 

1,5 szklanki mąki

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

2 jajka

szklanka mleka

2 łyżki cukru

2 łyżki masła

szczypta soli

syrop klonowy do polania placków

Masło stopić, ostudzić. Wszystkie składniki poza syropem klonowym wymieszać, zostawić na chwilkę. Smażyć okrągłe placki na suchej patelni, odwracać gdy na górze pojawią się dziurki. Jeść natychmiast, koniecznie z syropem klonowym, najlepiej żeby go było dużo. Na zdjęciu jest mało, bo się akurat skończyła buteleczka i trzeba było otwierać następną, a w tym czasie dziecko ukradło placki, uwieczniło i pożarło.

22:04, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »

_DSC3379

 Zosia, żeby ucieszyć dzieci i zachwycić dorosłych, oraz żeby w domu słodko pachniało, robi ciasteczka shrewsburskie.

155 g masła

155 g cukru

1 jajko

375 g mąki

kilka kropli esencji waniliowej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

 

Masło musi być miękkie. Trzeba je utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać jajko i esencję waniliową a potem mąkę, sól i proszek, wymieszać a potem wyrobić. Ciasto jest miękkie i gładkie.

Teraz chwila cierpliwości. Ciasto zawinięte w folię spożywczą musi się schłodzić w lodówce, około godziny. A potem trzeba je rozwałkować na grubość 3 mm. I ja nie potrafię tej sztuki, tylko Zosia. Dokładnie tak jak trzeba, równiutko. Potem wycinamy ciasteczka i pieczemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia aż będą lekko rumiane czyli 15 - 17 minut w temperaturze 175 stopni. Można je ostudzić i jeść, ale lepiej wcześniej polukrować,  wycisnąć sok z połowy cytryny i dodać tyle cukru - pudru, żeby dało się malować. Jeśli polukrujemy gorące ciasteczka to lukier dobrze wyschnie, rozsmarowany na zimnych może się lepić i sprawić, że nie będą takie chrupkie.

Przepis pochodzi z książki: "Vademecum konesera. Ciasteczka" Pat Alburey. Książka Zosi sama otwiera się na właściwej stronie, gdy się ją weźmie do ręki :)

14:49, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 lutego 2017

_DSC2982

 

Jeśli jadą i są już niedaleko, to na ciasto będą  musieli chwilę poczekać, ale za to w domu będzie bardzo ładnie pachniało. Ciasto naprawdę szybkie, pyszne gdy jest ciepłe i bardzo dobre gdy ostygnie. Robi się je jak muffiny.

Składniki suche:

mąka pszenna - 400 ml

mąka ziemniaczana - 100 ml

cukier - 150 ml

proszek do pieczenia - 2 łyżeczki

odrobina soli

 

Składniki mokre:

jajka - 3 szt.

jogurt naturalny lub kefir - 200 ml

olej rzepakowy - 100 ml

esencja waniliowa - łyżka

jabłka - 2 szt, ale mogą być dowolne owoce

(najpierw trzeba nagrzać piekarnik do 200 stopni)

Oddzielnie zmieszać składniki suche i mokre, potem szybko, tak jak przy muffinach zmieszać jedne z drugimi, przełożyć ciasto do niedużej formy, najlepiej wyłożonej papierem do pieczenia, na wierzchu położyć owoce, piec około 45 - 50 minut, aż będzie rumiane a patyczek, którym je nakłujemy pozostanie suchy.

23:10, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 stycznia 2017

DSC_0020

 Zobaczona na Mniammniam :), warta powtórzenia, prosta.

Składniki:

opakowanie mrożonej, żółtej fasolki szparagowej

duża cebula

puszka kukurydzy

4 średniej wielkości ziemniaki

małe opakowanie śmietany 18 %

sól

pieprz

łyżeczka kurkumy (proponowany w oryginalnym przepisie szafran nie zmieścił się w budżecie :)

kumin (tak z pół łyżeczki)

łyżka oleju

 

Fasolka musi się trochę rozmrozić. Cebulę trzeba posiekać w grubszą kostkę i lekko zeszklić na oleju. W tym czasie można pokroić fasolkę po czym dorzucić ją do cebuli, chwilkę poddusić razem, zalać wrzątkiem i zacząć obierać ziemniaki, pokroić je w grubą kostkę. Gdy wyrobimy się z ziemniakami, fasolka jest już nieco podgotowana i można wrzucić ziemniaki, posolić. Po 12 - 15 minutach, gdy ziemniaki będą miękkie, zupa jest prawie gotowa. Wystarczy dodać odsączoną z zalewy kukurydzę, kubeczek śmietany wcześniej rozmieszanej z odrobiną gorącej zupy, pieprz i kurkumę. Pasuje też odrobina curry.

Kolor żółty jest bardzo optymistyczny, więc jest to zupa rozweselająca :)

21:59, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2017

_DSC20782

 

Bardzo dobre, aromatyczne i łatwe :)

cukier - 200 ml (niepełna szklanka)

3 jajka

mąka - 1,5 szklanki

jogurt lub śmietana - 0,5 szklanki

łyżeczka proszku do pieczenia

skórka starta z całej cytryny

3 łyżki soku z cytryny

Mąkę zmieszać z proszkiem. Cytrynę bardzo starannie wyszorować i wyparzyć. Masło utrzeć z cukrem, dodać jajka, jogurt, skórkę z cytryny, sok, potem powoli mąkę z proszkiem. Piec w temp. 175 stopni przez 50 minut (do suchego patyczka). Można posypać cukrem pudrem, będzie jeszcze ładniejsze. Wąchać i zachwycać się :)

10:27, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 stycznia 2017

_DSC8480

 

 (Podpatrzone na "Moich Wypiekach", robię tylko inny krem i dodaję ciut mniej cukru.)

Piekę je od dawna, ale jakoś nie było okazji się tym pochwalić :)

Najpierw nie wierzyłam, że toto może być dobre. Potem sądziłam, że nawet jak będzie dobre to i tak będzie na tyle dziwne, że nikt tego nie tknie. A jednak zielone ciasto stało się tym ulubionym :)

Składniki:

- opakowanie rozdrobnionego, mrożonego szpinaku. Po rozmrożeniu i  dokładnym odciśnięciu wychodzi go 35 dag

- 3 jajka

- 2/3 szklanki cukru

- szklanka oleju rzepakowego

- 2 szklanki mąki

- 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

- 3 łyżki soku z cytryny

- skórka otarta z całej cytryny

krem:

serek mascarpone - 1 opakowanie 250 g

śmietana 30 % - 200 g

łyżka cukru pudru

łyżka soku z cytryny

 

Do dekoracji najlepszy jest granat, inne owoce nie wyglądają tak pięknie :)

 

Ciasto robi się prosto - jajka ubić z cukrem, nadal ubijając dodać olej, potem szpinak, sok i skórkę z cytryny. (oczywiście trzeba bardzo porządnie umyć, wyszorować, wyparzyć wrzątkiem). Mąkę wymieszać z proszkiem, dodać do szpinaku i reszty. Ciasto przelać do niedużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia lub kwadratowej formy 24 x 24 cm. Piec około 50 minut, temperatura 175 stopni.

Zrobienie kremu zajmuje chwilkę - śmietankę ubić z cukrem, nadal ubijając, tylko na niskich obrotach dodać mascarpone i sok cytrynowy.

Ciastu odkroić wypukłą część, pozostałą płaską przekroić na dwa blaty. Na pierwszy blat wyłożyć połowę kremu, przykryć drugim, posmarować pozostałym kremem i na to pokruszyć tę wypukłą część odkrojoną na początku. Zazwyczaj jest tego ciasta na tyle dużo, że można podjadać :) Pokruszone ciasto świetnie udaje mech, kulki granatu pięknie się prezentują na zielonym tle.

 

14:32, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 stycznia 2017

_DSC9148

 

Pierwszy raz zrobiło go Starsze Dziecko. Wrzuciło do blendera:

- dwa dojrzałe banany

- mały pęczek natki pocięty nożyczkami

- 3 szklanki soku pomarańczowego

Zmiksować i gotowe. Dla mnie smak jest zbyt intensywny, rozcieńczam koktajl wodą, pół na pół. Pyszności i bardzo zdrowe :)

 

 

 

 

 

11:02, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 listopada 2016

DSC_5618

Jesień jest najczęściej paskudna. Makaron z sosem dyniowym nie jest paskudny, wręcz przeciwnie, jest dobry.

dynia - 80 dag

śmietana 18% - 400 ml

przecier pomidorowy - 3 łyżki

duża cebula

czosnek - 3 ząbki

curry - 2 - 3 łyżeczki

papryka słodka - łyżeczka

papryka ostra - odrobinkę, niedużo, troszkę lub odważnie - pół łyżeczki :)

cząber

sól

pieprz

olej - 2 łyżki

sól

pieprz

makaron kokardki - 1 opakowanie

 

 Drobno posiekaną cebulę szklimy powoli na oleju, dodajemy rozgnieciony lub drobno posiekany czosnek. Potem dorzucamy curry i paprykę, żeby wydobyć z nich cały smak i żeby od razu pachniało i było wiadomo, że będzie coś dobrego. Dynię trzeba utrzeć na grubych oczkach tarki, dorzucić do cebuli i przypraw, poddusić kilka minut.(Makaron może się już gotować). Teraz przecier pomidorowy, śmietana, cząber, sól, pieprz. Jeśli sos wydaje się zbyt gęsty, można dodać nieco wody z makaronu. Odstawić na chwilkę, dodać gorący makaron, wymieszać i gotowe. W wersji wegańskiej można użyć mleka kokosowego zamiast śmietany.

 

16:33, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 kwietnia 2016

Bagietka

 

 Bagietki są dobre :) Najlepsze wychodzą, gdy ciasto zawiera stosunkowo dużo wody i jest nieco lepkie, ale wtedy, gdy nie ma się specjalnej formy, rozpłaszczają się podczas wyrastania i pieczenia. Nadal są pyszne, ale nie wyglądają tak, jakby się chciało.

W zeszłym tygodniu na AleDobre.pl była promocja na formy do wyrastania i wypieku bagietek.

Błyskawiczna decyzja, zamówienie, dostawa z prędkością światła :)

Przepis jest prosty:

450 dag mąki pszennej

300 ml wody

płaska łyżeczka soli

1,5 dag drożdży

Nie trzeba żadnego rozczynu, wystarczy zagnieść, wyrobić i zostawić, niech sobie rośnie. Najlepiej długo. Na przykład - zagnieść i wyrobić rano i zostawić w przykrytej torebką foliową misce do wieczora. Wieczorem wyrabiać jeszcze przez chwilę, podzielić na trzy części, bo bagietki będą trzy :)

Bagietki formuje się tak: kawałek ciasta uklepać tak, by nadać mu kształt niedużego prostokąta i złożyć na trzy wzdłuż dłuższego boku tak, żeby powstał wałeczek. Wałeczek uklepać, składanie powtórzyć. Powstaje dłuższy i cieńszy wałeczek. Po rozpłaszczeniu i złożeniu jeszcze raz mamy bagietkę :) Bagietkę układamy z szacunkiem na świeżo nabytej, umytej i posmarowanej oliwą formie do bagietek. Tak samo postępujemy z pozostałymi dwoma kawałkami ciasta. Zostawiamy do wyrośnięcia. Wyrośnięte bagietki nacinamy ostrym nożem, spryskujemy wodą i pieczemy przez mniej więcej pół godziny w temperaturze 220 stopni - aż będą rumiane. Na dno piekarnika trzeba wstawić naczynie z wodą.

Zapach jak w piekarni - gratis:)

09:06, kuchnia.psakuby , Pieczywo
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 marca 2016

Pierogi z soczewicą

Wszyscy w moim domu lubią pierogi. Niestety, pierogi nie lubią mnie. Nie umiem równiutko rozwałkować ciasta, równo odmierzyć porcji farszu, mąka jest absolutnie wszędzie, zlepiam jakieś krzywe pokraki :) Unikam tego jak mogę, każda wymówka jest dobra :)

Tu oto przedstawiam dzieło wątpliwe estetycznie, za to bardzo smaczne. Pierogi z soczewicą :)

Farsz:

- 50 dag zielonej soczewicy,

- cebula - dwie średnie,

- marchewka - duża,

- majeranek,

- czosnek - dwa ząbki,

- sól,

- pieprz (dużo),

- olej;

 

Soczewicę zalać wodą (nieco ponad poziom soczewicy). Gotować powoli aż zacznie się rozpadać (około godziny), odparować, żeby masa była gęsta i pozwolić jej nieco ostygnąć. Posiekać cebulę, lekko zeszklić na oleju, dodać czosnek, po chwili startą na tarce marchew, dusić razem 5 minut, dodać do soczewicy. Prawie-gotowy-farsz doprawić solą, pieprzem i majerankiem.

Teraz ciasto. Mój niezawodny przepis to:

- 150 ml wody,

- jajko,

- sól,

- 350 dag mąki;

Do takiej ilości farszu pomnożyć przez dwa :)

Zagnieść i dać chwilę poleżeć spokojnie.

I do tej pory wszystko było proste, łatwe i nieskomplikowane. Bo teraz trzeba to wszystko ulepić, wrzucić do wrzątku i gotować dwie minuty od wypłynięcia. Na szczęście te wszystkie koślawe, nieforemne i niezgrabne twory prędko zostają pożerane, pozostając jedynie wspomnieniem. I dobrze, to to wstyd być taką niezdarą.

P.S. Próbowałam lepienia wspólnie z synem, skutki były opłakane. Wychodziły mu węże. Widać zręczność odziedziczył po matce :)

 

Koktajl jarmużowy

 

trzy pomarańcze

trzy jabłka

kilka garści jarmużu

Pomarańcze obrać, pokroić, jabłek nie obierać, pokroić, zmiksować, do powstałego musu dodać (lekko wciskając) kilka garści jarmużu, miksować aż jarmuż będzie przypominał drobno posiekaną pietruszkę. Wtedy całość będzie mniej słodka, ale kapuściany smak jarmużu nie będzie dominował dania :)

To nie jest hipsterskie smoothie, nie da się wypić, trzeba zjeść łyżeczką :)

09:01, kuchnia.psakuby , Napoje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lutego 2016

zmniejszone

Luty. W tym roku to brat bliźniak listopada - ciemno, leje, wieje. W taką pogodę piecze się coś, co ładnie pachnie w całym domu i poza domem też :)

Piecze się bułeczki z cynamonem.

Ciasto:

60 dag mąki

10 dag masła

10 dag cukru

3 jajka

300 ml mleka

2 dag drożdży

sól - odrobina

 

Nadzienie

10 dag masła

10 dag cukru

2 łyżeczki cynamonu

 

1 rozmącone jajko do posmarowania przed pieczeniem

 

Ciasto drożdżowe zostało zrobione w maszynie - najpierw miesza się wszystkie składniki poza masłem, potem dodaje stopione masło, wyrabia i zostawia do wyrośnięcia. Właściwie nie wiem, dlaczego przy metodzie tradycyjnej należy zrobić zaczyn, ale niech już będzie - można zrobić zaczyn z leciutko podgrzanego mleka, drożdży, cukru i poczekać aż wyrośnie, dodać mąkę i jajka  i sól a gdy będzie już częściowo wyrobione - po troszku dodawać stopione masło, wyrobić do końca a potem też czekać, aż wyrośnie :) Podzielić na dwie części, bo z taką dużą kulką ciasta pracowałoby się niewygodnie.

Nadzienie to drobiazg - bardzo miękkie masło trzeba rozetrzeć z cukrem i cynamonem. Masło można stopić, ale wtedy lepiej wziąć go mniej.

Pierwszą kulkę rozwałkować - niezbyt cienko, tak na trochę mniej niż centymetr, koniecznie na kształt mniej więcej prostokąta. Posmarować połową cynamonu z masłem (prawie całą powierzchnię, zostawiając tylko wąski pasek dłuższego brzegu, żeby potem hciało się nieco skleić) i zwinąć jak makowiec. Pokroić na plastry o grubości mniej więcej centymetra, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia zostawiając niewielkie odległości. Zostawić do wyrośnięcia - wtedy bułeczki rosnąc połączą się i będzie je można łakomie odrywać od całości, gdy już będą upieczone. Posmarować jajkiem, piec w temperaturze 175 stopni około 25 minut.  Jeśli w pobliżu są jakieś dzieci, to pożrą to natychmiast. Ale to nic nie szkodzi. Jest jeszcze druga kulka :)

 

 

18:55, kuchnia.psakuby
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 grudnia 2015

 

 

Sernik kokosowy

Podejrzany na Blue Spoon, odrobinkę zmodyfikowany

...a nawet bardzo kokosowy :) Wręcz ekstremalnie :)

ciasto:

twaróg - 50 dag

mleko kokosowe - 125 ml

wiórki kokosowe - 7 dag

jajka - 3

cukier - 150 ml

gęsty jogurt lub śmietana - 125 ml

mąka ziemniaczana - 3 łyżki

i posypka:

szklanka wiórków kokosowych

4 - 5 łyżek mleka kokosowego

Nauczona doświadczeniem, że każdy sernik tak czy owak opada nie bawiłam się w staranne łączenie poszczególnych składników i dodawanie ich w jakiejś przemyślnej kolejności. Wszystkie składniki na ciasto wrzuciłam do miski i wymieszałam mikserem. Przełożyłam do formy i piekłam przez godzinę w mniej więcej 160 stopniach. Składniki na posypkę wymieszałam, ułożyłam ją na wierzchu sernika i piekłam kolejne 20 minut z termoobiegiem, żeby się lekko zarumieniła. Zapach kokosa w domu i w zagrodzie, smak delikatnej, wilgotnej kokosanki, młodsze dziecko zachwycone i szczęśliwe.

 

P.S. Prawda, że piękny talerz?

20:17, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 listopada 2015

A oto jest wpis o przydatności programów kulinarnych :)

Obejrzałam wczorajszy odcinek Master Chefa. I zachwyciłam się daniem, które jeden z uczestników dostał w food trucku z kuchnią izraelską :) Gęsty, aromatyczny, gorący i pikantny sos do którego wbija się jajka i podaje, gdy białko jest ścięte a żółtko płynne. Ten opis sprawił, że po 10 sekundach byłam przy komputerze szukając przepisu na szakszukę, a dziś zrobiłam ją na kolację i jutro zrobię znów :)

2 cebule

4 ząbki czosnku

1,5 - 2 papryki

2 puszki pomidorów

kumin - łyżeczka

ostra papryka - mniej więcej 1/3 łyżeczki

papryka słodka - łyżeczka

sól

pieprz

oliwa - 3 łyżki

4 jajka

Arcyproste wykonanie - na dużej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić posiekane cebule, czosnek, zeszklić. Pokroić paprykę w kostkę, dorzucić do cebuli, po kolejnych pięciu minutach rozgniecione pomidory (oczywiście w sezonie pomidorowym użyłabym świeżych, obranych ze skóry i pokrojonych) i mieszając czekać aż sos się zredukuje. Gdy jest już gęsty dodać przyprawy (serce nakazywało sypnąć więcej ostrej papryki, rozum podpowiadał, że wtedy młodsze dziecko nie tknie dania; Posłuchałam rozumu.) Rozganiać sos, wbijać jajka tak by żółtko pozostało całe, posolić je i nie przegapić momentu, gdy białko się zetnie a żółtko będzie płynne. Jeszcze pieprz, natka, kromka chleba. Pyszne jedzenie :)

 

20:49, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »

Starsze dziecko zrobiło przebogate smoothie:

pomarańcza

mango

gruszka

banan

dwa jabłka

 

jogurt (najlepiej typu greckiego)

miód (opcjonalnie)

20:46, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 listopada 2015

 

 

Bakłażan z ciecierzycą

Nie, nie zrobiłam sama :) Takim obiadem powitało mnie Dziecko Starsze, które tak formalnie to dzieckiem nie jest już od dwóch lat :) Ale opowiem jak zrobiło, bo warto wiedzieć i samemu zrobić też :)

Dla czterech osób:

- 2 bakłażany,

- szklanka ciecierzycy (lub dwie puszki, będzie szybciej),

- puszka pomidorów,

- papryka,

- cebula,

- kilka ząbków czosnku,

- 2 kulki mozzarelli,

- sól, pieprz, zioła prowansalskie,

- oliwa;

 

Ciecierzycę trzeba zalać wodą, żeby się namoczyła, najlepiej na noc.

Ugotować, odcedzić. (Jeśli nam się spieszy, można użyć ciecierzycy z puszki)

Bakłażany przekroić, wydrążyć część miąższu, tego co wydrążone nie wyrzucać. Posolić, żeby nie były gorzkie, odłożyć niech sobie poleżą:)

Cebulę i czosnek podsmażyć, dodać paprykę, miąższ wydrążony z bakłażana i na koniec pomidory. Powoli gotować sos aż będzie gęsty. Dodać ugotowaną ciecierzycę.

Bakłażany podsmażyć na suchej patelni, żeby nieco zmiękły (można podpiec w piekarniku), nałożyć ciecierzycę w sosie, potem ułożyć pokrojoną w plasterki mozzarellę.

Piec 20 minut w temperaturze 180 stopni przez 20 minut.

Wspominałam już, że dobre? Nie? Niemożliwe!

czwartek, 12 listopada 2015

Zupa Marchewka Pomarańcza

Słodka, marchewkowa zupa. Przepiękny kolor, prawda?

- marchew - 1 kg,

- sok pomarańczowy - 250 ml,

- cebula - 2 średniej wielkości,

- śmietana 18 % (mała),

- łyżka masła,

- dwie łyżki oliwy,

- łyżeczka tymianku,

- sól, pieprz;

 

Wszystko szybciutko. Cebula posiekana raz-dwa, wrzucona do garnka i zeszklona na oliwie i maśle, potem marchewka pokrojona w talarki i tymianek. Poddusić 10 minut na małym ogniu, wlać sok pomarańczowy i tyle wrzątku, żeby przykrył warzywa, gotować aż marchewka będzie miękka. Poczekać aż przestygnie, zmiksować, dodać śmietanę, sól i pieprz. Pasowałby też imbir

 

Zupa marchewka pomarańcza

11:19, kuchnia.psakuby , Zupy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 października 2015

Pasta z cukinii

 

Jejku, jakie to jest dobre! I takie łatwe :) Lista zakupów też krótka:

- dwie cukinie (mniej więcej 40 dag każda),

- dwie średnie cebule,

- dwa ząbki czosnku,

- dwie łyżki koncentratu pomidorowego,

- jedna ostra papryczka,

- oliwa,

- sól,

- pieprz;

Cebulę trzeba posiekać drobno i poddusić lekko na oliwie, dorzucić również drobno posiekaną ostrą papryczkę, dodać cukinie utarte wraz ze skórką na tarce o grubych oczkach. Dusić mieszając co pewien czas aż nadmiar płynu odparuje i całość nabierze konsystencji pasty a w każdym razie czegoś, co da się położyć na kanapce. Wtedy dorzucić koncentrat pomidorowy, sól, pieprz. I gotowe!

 

środa, 11 lutego 2015

To nie ja je piekłam :) tylko Dziecko Młodsze, dwunastoletnie dziś. Siostra Dziecka Młodszego musiała na pewien czas przejść na dietę bezglutenową i bezmleczną i synowi jest żal siostry, która nagle została pozbawiona wielu pyszności. Wobec tego piecze dla niej ciasta wolne od produktów zakazanych, sam opracowując receptury :)

Oto jedna z nich:

- 200 g cukru,

- 100 g mąki gryczanej,

- 100 g mąki ziemniaczanej,

- 50 g mąki ryżowej,

- 50 g mąki sojowej,

- 4 jajka,

- 175 g oleju rzepakowego,

- łyżeczka sody,

- 4 "duże i czubate "łyżki kakao,

- 12 łyżek napoju sojowego o smaku czekoladowym (przy taaakiej ilości kakao czekoladowość napoju nie ma znaczenia - może być  po prostu dowolne mleko roślinne);

 

Lista składników była długa i skomplikowana (chociaż oczywiście mąki można różnie zmieniać), natomiast wykonanie bardzo proste - wszystkie składniki zostały umieszczone w misce i starannie wymieszane, ciasto przełożone do foremki wyłożonej papierem do pieczenia (żeby uniknąć smarowania zakazanym w diecie masłem) i upieczone w temp 175 stopni, co zajęło mniej więcej 45 czy 50 minut (sprzeczne zeznania :). Zaleca się kontrolę ciasta po 40 minutach :)

14:40, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 listopada 2014

 

Mufina marchewkowa

Sok marchewkowy ma same zalety i jedną wadę. Zostaje stos wiórów. Nieco wiórów można zjeść w charakterze nieco wiórowatej surówki, trochę można dodać do psiej karmy, pies nie obraża się na marchewkę. No i można zrobić muffiny, całkiem dobre. Więcej niż całkiem

 

25 dag odpadów marchewkowych z sokowirówki :)

2 jajka

20 dag jogurtu naturalnego

10 dag cukru

5 dag rodzynek

8 dag oleju rzepakowego

30 dag mąki

łyżeczka proszku do pieczenia

pół łyżeczki sody

łyżeczka cynamonu

15:20, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 lipca 2014

Lody wiśniowe

Lody wiśniowe - wiśnie (prosto z wiejskiego targu - drylowane ręcznie ;), jogurt grecki plus maszyna do lodów ze znanej sieci dyskontowej. Najgorsze jest czekanie na efekt... te kilka godzin naprawdę się dłuży przy takich lodach.

- wiśnie - 50 dag,

- cukier - 10 dag,

- jogurt typu greckiego - 80 dag;

Wiśnie wydrylować, wszystkie składniki zmiksować na kremowy, gęsty koktajl, przelać do maszynki do lodów. Jeśli maszynki brak, przelać do pojemnika, wstawić do zamrażarki i co pół godziny wyjmować i starannie mieszać widelcem. Jeśli brak również drylownicy, paznokcie szorować długo i wytrwale, moczyć w cytrynie i soku z kiszonych ogórków i nadal być niezadowoloną z wyniku.

Co zrobić, gdy lody czekoladowe pożarli, zanim udało się zrobić zdjęcie? Chyba trzeba będzie ukręcić jeszcze raz...

15:13, kuchnia.psakuby , Desery
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 lipca 2014

Napój imbirowy

Inaczej - magiczny napój :)

Pierwszą butelkę a wraz z nią przepis dostałam od Natalii. Dziękuję, Natalio! Przepis nieco ewoluował, by dopasować smak do potrzeb Starszego Dziecka. Aby powstał Magiczny Napój potrzebujemy:

- 3 duże cytryny lub 4 mniejsze,

- 50 dag cukru,

- kawałka imbiru (10 - 15 cm),

- 1 dag drożdży,

- 5 litrów wody,

- gąsior czyli balon o stosownej pojemności;

Imbir posiekać i zagotować w litrze wody, ostudzić. Sok z cytryny wycisnąć. Imbir, sok, cukier, drożdże i pozostałą wodę zmieszać w gąsiorze. Zostawić na dobę w ciepłym miejscu, potem na kilka dni przenieść w miejsce chłodne. Przelać do butelek odławiając imbir i cytrynowe strzępki :)  Przechowywać w lodówce lub w innym zimnym miejscu (eh, uwielbiam moją piwnicę, tyle się w niej mieści) Otwieranie butelek bywa ciut ryzykowne, jednak nie tak jak w przypadku podpiwku, o którym było poniżej.

Pierwotnie przepis zakładał też pokrojenie cytryn i wrzucenie jej do przygotowywanego napoju, jednak smak moczonego albedo nie odpowiadał Starszemu Dziecku.

21:52, kuchnia.psakuby , Napoje
Link Dodaj komentarz »

Podpiwek

Od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką zimnej piwnicy. I przypomniał mi się napój, który uwielbiałam w dzieciństwie. Babcia robiła PODPIWEK w każdą Wielkanoc. Odszukałam przepis i nie ograniczam się do Wielkanocy... Robię podpiwek nałogowo :) Jest to bardzo proste.

Potrzebne są:

- kawa zbożowa "Kujawianka" - 10 dag,

- cukier - 40 dag,

- drożdże - 1 dag,

- woda - 5 l,

- duży, szklany pojemnik, w którym to wszystko umieścimy. Najlepiej gąsior z korkiem;

Kawę zagotować w litrze wody i ostudzić i przelać do gąsiora razem z fusami. Dodać pozostałe 4 litry wody (jeśli dobra, może być surowa, chlorowaną kranówkę oczywiście zagotować i ostudzić), dorzucić cukier i drożdże. Wymieszać. Pozostawić przez jedną dobę w cieple - wystarczy temperatura pokojowa, potem na kilka dni wynieść w miejsce chłodniejsze. Rozlać do butelek, oczywiście przez sitko, żeby odłowić fusy z kawy :) I tak na dnie zostanie nieco osadu, przechowywać w lodówce lub nadal w zimnej piwnicy. Idealny napój na gorący dzień. Im dłużej stoi, tym robi się mniej słodki, ale najlepszy jest lekko słodkawy. Przy otwieraniu butelek należy zachować daleko idącą ostrożność - podpiwek bywa wybuchowy, chociaż przygotowywanie go powyżej opisanym sposobem bardzo tę wybuchowość ogranicza. Rozlany do butelek od razu po przygotowaniu (czyli przy pominięciu etapu "gąsiorek") usiłuje się przy odkręcaniu wydostać na wolność. Bezwarunkowo. Bezwzględnie. Bezlitośnie ochlapując spragnionych napitku i wszystko wokół.

P.S. Jest prawie tak dobry jak babciny :)

21:51, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12