| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            

www.inpersona.pl

środa, 25 kwietnia 2018

humus-z-kalafiora

Zofia wie, że bardzo lubię humus. Ten z ciecierzycy. Specjalnie dla mnie wyszukała przepis na wersję z kalafiora i właśnie go zrobiłyśmy. To jest dobre!

Składniki:

  • dwa małe kalafiory
  • oliwa
  • kurkuma
  • słodka papryka (przyprawa)
  • kumin
  • kilka łyżek tahini (lub pięć łyżek sezamu i łyżka oliwy)
  • cytryna
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie humusu z kalafiora nie jest ani skomplikowane, ani czasochłonne. Kalafiory zostały umyte, podzielone na różyczki i krótko, czyli przez 4 minuty podgotowane we wrzątku. Po odsączeniu przełożyłyśmy kalafior na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i tam zostały skropione oliwą i hojnie obsypane przyprawami, czyli kurkumą i słodką papryką i wstawione do piekarnika na 20 minut, piekarnik miał temperaturę 200 stopni.

Upieczony kalafior przełożyłyśmy do garnka i gdy nieco ostygł został zmiksowany z dodatkiem łyżki wody i trzech łyżek oliwy. Cóż, puree z kalafiora to jeszcze nie humus. Stanie się nim po dodaniu przypraw i każdy musi się posłużyć własnym smakiem. Na liście składników jest pasta tahini - nie miałyśmy gotowej, ale zrobienie jej jest bardzo łatwe! Do garnka o grubym dnie wsypałyśmy 5 łyżek sezamu i mieszając uprażyłyśmy na złoty kolor. Nie można przypalić, bo sezam zrobi się bardzo gorzki! Uprażony sezam można zmiksować, ale jeszcze łatwiej utłuc go w moździerzu na proszek, który po dodaniu łyżki oliwy staje się już pastą tahini.

Oprócz tahini do humusu trafiły jeszcze trzy łyżeczki kuminu (kumin trzeba dodawać ostrożnie i po trochu, nie każdemu odpowiada jego duża ilość),  sok z połowy dużej cytryny, sól i pieprz.

Zofia fuka na widok kuminu, więc humus jest cały mój! Aromatyczny, idealny na kanapkę i do podjadania z marchewką pokrojoną w słupki lub z selerem naciowym. I na pewno mniej kaloryczny niż ten klasyczny, z ciecierzycy! Chodzi mi po głowie myśl, by zrobić wersję kalafiorowo - paprykową. To może być naprawdę dobre!

Smakował Ci nasz humus z kalafiorów? Mamy mnóstwo innych wegetariańskich przepisów - znajdziesz je tutaj: Dania wegetariańskie

 

22:04, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2018

makaron_z_pomidorkami_koktajlowymiSpaghetti w wersji light

Kiedy przychodzą do Ciebie przyjaciółki i wolicie spędzić czas na wspólnej rozmowie niż staniu w kuchni, ten przepis jest idealny. Przygotowanie zajmuje nie więcej niż 10 minut, a gotowanie makaronu – drugie tyle.

Składniki:

  • 400 g makaronu spaghetti
  • 250 g pomidorków koktajlowych
  • mały słoik czarnych oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • małą garstkę listków bazylii
  • 3 łyżki oliwy + 1 łyżka do gotowania makaronu
  • 2 łyżki balsamico
  • 3 łyżki utartego parmezanu
  • sól i pieprz

Myjemy pomidorki i przekrawamy je na połówki. Oliwki odsączamy i także kroimy na pół. My użyłyśmy czarnych, ale jeśli chcesz, żeby Twoje danie było bardziej kolorowe, możesz też użyć mieszanki zielonych z czarnymi. Wrzucamy całość do rondelka, polewamy oliwą, octem balsamicznym i wyciskamy czosnek. Dodajemy większość bazylii.

IMG_57181

Teraz czas na makaron – do wrzącej i osolonej wody dolewamy łyżkę oliwy i gotujemy makaron. Zwykle spaghetti wymaga 7-9 minut gotowania. Na 3 minuty przed końcem podgrzewamy nasz rondel z pomidorkami i oliwkami i dusimy je lekko, na koniec dodajemy sól i pieprz. Zdejmujemy z ognia i przykrywamy.

Makaron już ugotował się, odcedzamy go więc na durszlaku i ponownie wrzucamy do garnka, w którym się gotował. Dokładamy zawartość rondelka i mieszamy. Przykrywamy pokrywką i zostawiamy na 2 minuty.

Nakładamy na talerze, posypując odrobiną bazylii i parmezanu. Podajemy natychmiast. Domownicy będą żądać dokładki, więc następnym razem robimy półtorej porcji:)

Smakował Ci nasz makaron z pomidorkami koktajlowymi? Mamy mnóstwo pomysłów na smaczne i proste dania z makaronu. Znajdziesz je tu: Dania z makaronu

20:29, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 kwietnia 2018

risottozeszparagamiicukiniasmallwiosenny wariant z zielonymi warzywami

Miałyśmy z Izą ogromną ochotę na kolejne risotto. Nie tylko my - domownicy też się dopominali. Wersja ze szparagami i cukinią wydała nam się nadzwyczaj wiosenna. Po zakupach na lokalnym bazarku (ach, jaka to przyjemność kupować warzywa, kiedy wszystko jest świeże i tak pachnie!) ruszyłyśmy do boju.

Składniki:

  • pęczek zielonych szparagów
  • jedna średnia cukinia
  • 400 g ryżu do risotto (u nas - arborio)
  • 1 litr wywaru warzywnego
  • jedna duża cebula
  • 1/2 szklanki białego wina
  • dwie łyżki oleju
  • dwie łyżki masła
  • sól, pieprz
  • ser długodojrzewający do utarcia i posypania
  • kilka listków bazylii

Przygotowanie risotto ma to do siebie, że trzeba przy nim cały czas stać. Nie jest wcale trudne, ale rzeczywiście, lepiej nie spuszczać go z oka. Dlatego nam najlepiej wychodzi, kiedy przygotowujemy je razem - możemy sobie spokojnie porozmawiać na zmianę mieszając w rondlu.

Zaczynamy od umycia i pokrojenia warzyw. Cukinię pokroiłam w grubą kostkę, ale można też w półtalarki. Szparagom odłamałam końcówki i (bez obierania!) pokroiłam je na takie krótkie kawałki - tylko główki zostawiłam dłuższe, bo są takie dekoracyjne! W tym czasie Iza obrała i pokroiła w kosteczkę cebulę (ratując mnie od tego zajęcia, ryczę przy tym jak bóbr).

Do większego rondla dajemy masło i olej, na tym szklimy cebulę. Po krótkiej chwili wsypujemy ryż - mieszamy dokładnie, aby każde ziarenko się "otłuściło". Wtedy wlewamy wino (ulegając pokusie wypicia go) i mieszamy ryż aż do odparowania. Całość lekko solimy. Potem systematycznie dolewamy wywar, za każdym razem go odparowując. Cała operacja powinna trwać jakieś 15-17 minut.

Pod koniec tej procedury w drugim garnku zagotowana została woda, osolona - w niej gotowałyśmy warzywa, maksymalnie 5 minut. Po tym czasie nadal były chrupiące, a oto nam właśnie chodziło.

Na koniec wrzucamy odcedzone warzywa do ryżu, mieszamy i dusimy 1-2 minuty.

I mamy gotowe pyszne, bardzo wiosenne risotto. Trzeba je robić i jeść teraz, póki trwa sezon na szparagi.

Nakładamy risotto na talerze, dekorujemy listkiem bazylii i pozwalamy domownikom utrzeć sobie tyle sera na wierzch, ile sobie zażyczą.

risottozeszparagamiicukiniasmalltalerz

Smakowało Ci nasze risotto ze szparagami i cukinią? Pomysłów na kolejny obiad szukaj tu: Obiady i kolacje

piątek, 20 kwietnia 2018

30742517_1805317516196586_1728372308235517952_nOryginalny i łatwy przepis na wiosenny deser

Jedliście kiedykolwiek sernik kokosowy i jednocześnie straciatella? Nie? Ja też, bo dopiero wczoraj wpadłam na taki pomysł. A szukałam czegoś nowego, nietypowego na trwający Festiwal Serników, który Wam obiecałyśmy tydzień temu.

Ten sernik jest na bazie mascarpone i kremówki. Bardzo delikatny, leciutki i elegancki.

Przygotowujemy następujące składniki:

Spód:
  • 200 g herbatników czekoladowych
  • 100 g masła
Sernik:
  • 500 g mascarpone
  • 400 ml śmietanki kremówki (30%)
  • 100 g cukru-pudru
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • ½ szklanki mleka
  • ½ czekolady gorzkiej
  • kilka łyżek wiórków kokosowych

Przygotowanie zaczynamy od spodu na sernik. Herbatniki kruszymy – można to zrobić wałkiem do ciasta, albo ręcznie albo w malakserze (czy rozdrabniaczu). Ważne, aby zrobić to z umiarem i nie zamienić ich w drobny pył, tylko właśnie drobne kawałeczki. W misce dodajemy do herbatników 100g miękkiego (może być leciutko nadtopionego) masła i mieszamy – ugniatamy widelcem aż do stworzenia jednolitej masy, bez sypkich elementów.

Tak przygotowaną masę wykładamy na spodzie tortownicy – równomiernie, dociskając i wygładzając spodem łyżki. Wstawiamy na 30 minut do lodówki. Z kolei ½ czekolady wkładamy na tyle samo czasu do zamrażarki. Śmietanka i mascarpone też cały czas czekają w lodówce na swoją kolej – muszą być zimne, aby dobrze się ubiły.

(teraz mamy przerwę na dobrą kawę lub herbatę)

Przygotowanie masy serowej jest równie proste. Zaczynamy od utarcia gorzkiej czekolady na tarce z grubymi oczkami. Zamrożona trze się dużo lepiej, bo nie rozpuszcza się w dłoni. Zostawiamy ją w miseczce – dosypiemy ją na sam koniec do masy. Następnie rozpuszczamy żelatynę w ½ szklanki mleka.

Schłodzoną śmietankę ubijamy mikserem, dodając cukier puder i po łyżce mascarpone. Uzyskujemy gęstą, piękną kremową masę. Teraz musimy wlać do niej żelatynę. Jeśli zbytnio zgęstniała, ogrzewamy ją lekko np. wstawiając na 10 sekund do mikrofalówki. Ważne, aby nie była zbyt ciepła, bo przy połączeniu z kremową masą może ją zbytnio rozpuścić, a tego absolutnie nie chcemy!

Żelatynę do masy wlewamy stopniowo (ja zawsze robię to przez siteczko, aby nie dostały się żadne nierozpuszczone grudki), cały czas miksując ją na średnich lub wysokich obrotach. Na koniec dosypujemy utartą czekoladę i delikatnie mieszamy ją z masą serową – teraz już łyżką, nie mikserem.

Tak przygotowaną masę wylewamy (prawie wykładamy, bo jest naprawdę gęsta) na schłodzony spód z herbatników. Sernik kilka godzin leżakuje w lodówce aż całkowicie stężeje.

Potem wystarczy go już tylko posypać wiórkami czekoladowymi – zarówno z wierzchu, jak i ozdobić boki.

Efekt jest doskonały – sernik jest bardzo delikatny i naprawdę elegancki. Przygotuj go na najbliższy weekend, a Twoi bliscy będą zachwyceni.

Smakował Ci sernik kokosowy na zimno? Masz ochotę na więcej ciast i ciasteczek?

Znajdziesz je tu: Ciasta i ciasteczka

19:36, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2018

makaronwsosiesmietanowopieczarkowym2_small1

Pomysł na niedzielny obiad? Doskonały i prosty przepis na makaron w sosie śmietanowo-pieczarkowym. Tym razem piękne i szerokie wstążki – tagliatelle, które karmią oczy, a nie tylko ciało. Przepis jest ekspresowy, przygotowanie zajmie nie więcej niż 15 minut – danie warto zrobić tuż przed podaniem.

 

Składniki:

400 g makaronu tagliatelle

300 g pieczarek

300 ml śmietany 18%

50 g masła

1 ząbek czosnku

Skórka otarta z 1 cytryny

Natka pietruszki - pokrojona

4 łyżki sera dojrzewającego (my użyłyśmy emmentala)

 

Zaczynamy od nastawienia wody do gotowania makaronu. W tym czasie szybko czyścimy i kroimy w cienkie plasterki pieczarki. Wrzucamy je do rondelka, w którym rozpuszczamy 50g masła. Lekko je podduszamy, tylko do odparowania nadmiaru wody. Wtedy dodajemy rozgnieciony czosnek i skórkę z cytryny. To właśnie ona nada naszemu daniu niepowtarzalny smak i wyniesie je na wyższy poziom. Dolewamy śmietanę i lekko dusimy – 3 do 5 minut, na niedużym ogniu. Już po zestawieniu garnka z ognia dodajemy 2 łyżki sera i mieszamy.

W tym czasie woda na pewno już się zagotowała, do lekko osolonej wrzucamy makaron. Po ugotowaniu odcedzamy (nie przelewamy zimną wodą).

Do sosu tuż przed podaniem dodajemy większość natki -utrzymuje wtedy świeży zielony kolor.  Makaron wrzucamy do naczynia z sosem i pozostawiamy pod przykryciem przez 1 minutę. Potem lekko mieszamy z sosem. Po nałożeniu na talerze posypujemy resztą sera i natki.

 

Danie jest naprawdę proste, zrobi je nawet mało zaawansowany amator gotowania. A efekt – przepyszne, eleganckie danie na weekendowe spotkanie z rodziną lub przyjaciółmi.

 

P.S. Ogłosiłyśmy już Festiwal Serników – w każdy piątek wiosny dostaniecie od nas sprawdzony przepis na sernik na zimno. A dzisiaj Izabela ogłosiła Festiwal Makaronów – co weekend zaproponujemy Wam prosty makaronowy obiad. Stay tuned!

makaronwsosiesmietanowopieczarkowym_small1

piątek, 13 kwietnia 2018

 

 

serniknazimnoztruskawkamismall

Izabela obiecała festiwal serników. I tak będzie – w każdy wiosenny piątek zaprezentujemy Wam prosty i sprawdzony przepis na sernik na zimno. Będzie klasycznie, będzie fantazyjnie, a na pewno – smacznie.

Zaczynamy od najprostszego przepisu na sernik – z serkiem homogenizowanym. Pamiętaj – cała tajemnica tego przepisu polega na tym, aby wszystkie składniki przed przygotowaniem miały temperaturę pokojową. Tak więc przygotuj je wcześniej. Co więcej – sernik na zimno jest najsmaczniejszy na następny dzień po przygotowaniu. Więc jeśli goście mają przyjść jutro – zrób go jeszcze dzisiaj!

Składniki:

2 galaretki o smaku truskawkowym
250 g masła
1 i ½ szklanki cukru pudru
2 żółtka
1 całe jajko
Sok z połówki cytryny
2 pudełka serka homogenizowanego waniliowego (po 200 g)
4 łyżeczki żelatyny
1 szklanka mleka
0,5 kg truskawek
10-12 okrągłych biszkoptów.

Zaczynamy od najprostszych czynności: w misce rozpuszczamy dwie galaretki truskawkowe w ok 800-900 ml gorącej wody. Dobrze mieszkamy i odstawiamy do ostudzenia.

W połówce szklanki mleka rozpuszczamy 4 łyżeczki żelatyny. Odstawiamy. Tortownicę wykładamy folią spożywczą (ciasto będzie potem łatwo przenieść na talerz lub paterę) i na spód kładziemy gęsto biszkopty.

Do malaksera wrzucamy masło (miękkie) i cukier puder. Miksujemy na gładką masę. Dodajemy dwa serki homogenizowane i znów miksujemy. Jajko (uprzednio porządnie umyte – nie chcemy jeść salmonelli, przecież to sernik bez pieczenia) też wrzucamy i miksujemy na niskich obrotach. Następnie dodajemy po jednym żółtku. Do żelatyny rozpuszczonej w ½ szklanki mleka dodajemy kolejną ½ szklanki, tym razem gorącego mleka. Żelatyna powinna się bardzo ładnie rozpuścić, ale jeśli chcesz mieć pewność, że nie dodasz do sernika żadnej grudki, wlej tę mieszankę do malaksera przez sitko. Mój tajemny składnik w serniku to sok z ½ cytryny. Doskonale przełamuje słodycz i powoduje, że to wiosenne ciasto jest bardziej orzeźwiające.

Masa serowa jest gotowa. Wylewamy ją na biszkopty i wstawiamy całość do lodówki aż do pełnego stężenia. W tym czasie myjemy i szypułkujemy truskawki, spokojnie czekamy aż galaretka truskawkowa w misce ostygnie.

Kiedy masa serowa już stężała, wykładamy na nią truskawki – całe lub pokrojone, jak wolicie.

Wylewamy na nie kilka-kilkanaście łyżek ostudzonej galaretki. Tyle tylko, aby truskawki „przykleiły się” do masy i nie wypłynęły przy wlaniu reszty galaretki. To robimy trochę później, kiedy ta początkowa warstwa zgęstnieje. Wstawiamy do lodówki na całą noc.

Następnego dnia zapraszamy przyjaciół, rodzinę i delektujemy się! 

Smakował Ci nasz sernik z truskawkami na zimno? Masz ochotę na więcej ciast i ciasteczek? Znajdziesz je tu: Ciasta i ciasteczka

20:28, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »

Uwaga, uwaga, jest ogłoszenie! Zofia robi serniki! z okazji nadejścia wiosny w pełnym rozkwicie będzie je tworzyć i opisywać co piątek. Oczekujmy najwspanialszych przepisów łączących prostotę wykonania z obietnicą znakomitego smaku i zdjęć karmiących oczy i duszę  :)

Z okazji pięknej pogody będą to serniki na zzzzzimno!

16:32, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 kwietnia 2018

lemon_orange_curd

Do naleśników, do babeczek, jako dodatek do kremu w torcie, do bitej śmietany, do gofrów, do twarożku, do ozdobienia mazurka, do podjadania ze słoika. I żeby obłędnie pachniało w domu, gdy się go przygotowuje. A to przygotowanie jest bardzo łatwe.

Lemon curd, składniki:

3 cytryny (użyjemy skórki i soku)

200 cukru

2 jajka

2 żółtka

łyżka mąki ziemniaczanej

łyżka oleju.

Cytryny dokładnie wymyć i wyparzyć we wrzątku, zetrzeć skórkę i wycisnąć sok. I to już prawie cała praca, bo potem pozostaje wrzucenia do garnka, najlepiej takiego z grubym dnem wszystkich składników z wyjątkiem oleju, czyli: skórek, soku, cukru, jajek, żółtek, mąki ziemniaczanej, wymieszanie ich i postawienie na palniku, takim średnio gorącym. Teraz już tylko przyjemność, czyli mieszanie aż masa lekko się zagotuje i zgęstnieje. Wtedy zestawiamy garnek z palnika, dodajemy olej, chwilę mieszamy i gotowe.

Taka sama prosta procedura obowiązuje przy przygotowywaniu orange curd, tylko składniki i proporcje nieco inne:

Orange curd:

1,5 pomarańczy (otarta skórka i sok)

100 g cukru

1 jajko

2 żółtka

łyżka mąki ziemniaczanej

łyżka oleju.

Tagi: lemon curd
12:42, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 marca 2018

Ciasteczka_na_Wielkanoc
Ja ostatnio głównie choruję, Zosia natomiast w ramach relaksu nie wychodzi z kuchni. Gotuje, piecze i pisze a podkuchenna (czyli ja) robi "kopiuj" i "wklej" :)

 

Ciasteczka wielkanocne dla dzieci

 
Potrzeba matką wynalazków. A skoro potrzeba nazywa się wielkanocny kiermasz szkolny, to trzeba uruchomić dziecięcą kulinarną wyobraźnię. Najwięcej czasu zajęło nam z córką wybieranie foremek. Potem poszło już szybciutko:)
 
Ciasteczka schrewsburskie już z tego bloga znacie. Te są po prostu wersją wielkanocną tego doskonałego przepisu. 
 
Ciasto: 
  • 155 g masła
  • 155 g cukru
  • 1 jajko
  • 375 g mąki
  • kilka kropli esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Dekoracja:
  • cukier puder - 3 łyżki
  • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
 
W misce ucieramy miękkie masło z cukrem na puszystą masę. Wrzucamy jajo i dajemy kilka kropel esencji waniliowej, do tego przesiewamy mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Ciasto wygniatamy ręką, niezbyt długo, bo masło nam się roztopi i ciasto zacznie się kleić. Zawijamy w folię spożywczą i dajemy na minimum 30 minut do lodówki. 
 
Rozgrzewamy piekarnik do 180oC. Kiedy ciasto się schłodzi, wałkujemy je na grubość 3-4 mm, wykrawamy: marchewki, zajączki, motylki, kurczaczki i co tam jeszcze sobie tylko wymarzymy. 
 
Ciasteczka pieką się ok. 15-20 minut, w zależności od piekarnika i od tego, jak mocno chcemy je zrumienić.  Moje są leciutko zrumienione, bo na takich ładniej wyglądają dekoracje. 
 
Robimy lekki lukier - niezbyt gęsty, bo nie chcemy grubej warstwy, a jedynie ładną, gładką powłoczkę na ciasteczkach. 3 łyżki cukru pudru i kilka (5-6) kropli wody. Ciasteczka lukrujemy silikonowym pędzelkiem i zostawiamy na płaskiej powierzchni do całkowitego zastygnięcia lukru.
 
W tym czasie, kiedy czekamy na ciasteczka, przygotowujemy czekoladę do dekoracji. Do tej porcji ciasta w zupełności wystarczy pół tabliczki gorzkiej czekolady. Łamiemy ją na kostki, dajemy do ceramicznej miseczki i wstawiamy do mikrofalówki na 20 sekund. Wyjmujemy, mieszamy (nawet jeśli za pierwszym razem nic się nie stopiło) i powtarzamy tę operację tyle razy ile to konieczne, aby czekolada całkowicie się roztopiła. Mieszanie między cyklami jest bardzo ważne, bo powoduje, że czekolada topi się równo, nie przypalając. 
Taką masę czekoladową dalej temperujemy - teraz mieszamy aż do wystygnięcia. 
 
No i najważniejsze - dekorujemy! Czekoladę wkładamy do rękawa cukierniczego (świetnie sprawdził się jednorazowy firmy Wilton, bo folia jest dość sztywna, co powoduje, że po obcięciu końcówki uzyskuje się ładny wąski strumień czekolady). No i teraz drżącą ręką (żartuję, lepiej, żeby drżała jak najmniej:) malujemy oczy, buzie, wąsy, łapki całej naszej menażerii. 
 
Jeśli czekolada zbyt mocno zastygnie w rękawie, znów włóż całość na kilkanaście sekund do mikrofalówki. 
 
Efekt na kiermaszu szkolnym? Murowany! Ciasteczka są bardzo kruche i smaczne, jedyny ich mankament, to lekko uzależniający efekt;) 

Smakowały Ci nasze ciasteczka wielkanocne? Masz ochotę na więcej ciast i ciasteczek? Znajdziesz je tu: Ciasta i ciasteczka

 

14:14, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 marca 2018

IMG_945421

 

Idealne, bo zrobione i opisane osobiście przez Zofię. Ja mam grypę i czuję się, jakbym jeszcze długo miała ją mieć, ale o takich ciasteczkach nie wolno zapomnieć! Zoś, dziękuję :)

W sieci znajdziecie mnóstwo przepisów na magdalenki. Ten jest wyjątkowy – ciasteczka wspaniale rosną, smakują bosko, a na dodatek – bardzo łatwo wyjąć je z foremek. Zaczynajmy!

Przygotuj:

  • 4 jajka
  • 160 g cukru
  • 185 g mąki
  • Esencję waniliową
  • 125 g masła
  • Cukier puder (tylko do posypania)
  • Startą skórkę z cytryny (opcjonalnie)

 

Zacznij od stopienia i schłodzenia masła – można to zrobić w mikrofalówce, ogrzewając je delikatnie.

W tym samym czasie rozgrzej też piekarnik do 180-200oC. Foremki do magdalenek wysmaruj masłem. Ja użyłam metalowych foremek Ibili i właściwie to smarowanie nie było potrzebne, bo ciasteczka same wyskakują z tej formy.

Jajka wbijamy do metalowej misy, dodajemy cukier i kilka kropel esencji waniliowej. Jeśli lubicie posmak cytrynowy, można tez dodać otartą (i sparzoną!) skórkę z jednej cytryny. Stawiamy misę na garnku z gotującą się wodą i w tej kąpieli wodnej mieszamy masę aż zrobi się jednolita i gęsta. Zdejmujemy z pary, nadal mieszamy aż do wystudzenia. Dodajemy przesianą mąkę i na koniec – roztopione masło. Ciasto zrobi się gęste, to nic złego!

Foremki do magdalenek wypełniamy masą, tak mniej więcej do 2/3 wysokości. Można to zrobić łyżeczką, wtedy porcje powinny wyjść równe i upiec się jednolicie.

Wstawiamy do nagrzanego piecyka i pieczemy jakieś 12-14 minut. Kiedy lekko przyrumienią się na brzegach, wyjmujemy delikatnie i studzimy. Ciasteczka będą ciemniejsze od spodu – tam gdzie wyciśnięty jest kształt muszelek. Można posypać cukrem pudrem.

Voilà! Oto francuskie Madeleines!

Smakowały Ci nasze magdalenki francuskie? Masz ochotę na więcej ciast i ciasteczek? Znajdziesz je tu: Ciasta i ciasteczka

 

15:47, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2018

tort_czekoladowy_patera

Podczas gdy ja robiłam tort cytrynowy, Zosia tworzyła to cudo. Prawda, że piękny?

Najpierw był biszkopt z kakao:

6 jajek

10 dag mąki pszennej

4 dag mąki ziemniaczanej

18 dag cukru

6 dag kakao

Procedura już znana. Trzeba oddzielić białka od żółtek. Białka ubić bardzo starannie tak, żeby po odwróceniu miski nie wypadły z niej. Warto zacząć od wolniejszych obrotów miksera i po chwili przejść do szybszych. Do ubitej piany dodać powoli cukier, potem pojedynczo żółtka. Potem mikser nie będzie już potrzebny. Mąkę pszenną mieszamy z ziemniaczaną i z kakao i po trochu przesiewamy do masy z piany, cukru i żółtek, mieszamy już tylko szpatułką lub rózgą. Ciasto przelewamy do formy, której dno wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy - biszkopt stygnąc sam się od nich oddzieli. Ciasto może sięgać maksymalnie do 2/3 wysokości formy. Piekarnik MUSI być NAGRZANY. Ciasto wstawiamy zatem do nagrzanego do 160 stopni piekarnika i gdy urośnie, zwiększamy temperaturę do 200. Całe pieczenie powinno zająć około 45 minut, ale koniecznie trzeba sprawdzić patyczkiem w kilku miejscach, czy ciasto jest upieczone. Jeśli patyczek jest mokry, trzeba przedłużyć czas pieczenia o kolejne 5 minut. Biszkopt z kakao nie urośnie tak wysoki jak biały, bo kakao go obciąża. Nie należy się dziwić :)

No to teraz krem, istne czekoladowe szaleństwo:

35 dag gorzkiej czekolady

40 dag cukru pudru

45 dag miękkiego masła

2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Można też dodać brandy lub coś równie pysznego :)

Czekoladę trzeba roztopić w kąpieli wodnej, czyli w garnku wstawionym do drugiego, w tym drugim gorąca woda. Cukier puder przesiać i utrzeć z masłem, dodać roztopioną i ostudzoną czekoladę, ekstrakt, brandy i wszystko razem zmiksować.

Jest biszkopt, jest krem, nasączeniem do tortu była:

kawa z dodatkiem porto, mniej więcej półtorej szklanki

A w charakterze wisienki na torcie wystąpiło mniej więcej pół opakowania mrożonych wiśni, część posiekana, kilka udekorowało wierzch.

 

 

 

 

tort_czekoladowy

Smakował Ci nasz tort czekoladowy z wiśniami? Masz ochotę na więcej ciast i ciasteczek? Znajdziesz je tu: Ciasta i ciasteczka

13:40, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 marca 2018

tort_cytrynowy_patera

Zawsze samodzielna, zawsze z książki lub z głowy. Ale nie tym razem. Zosia postanowiła: "idziemy nauczyć się robić torty" No to poszłyśmy. I umiemy :)

Najważniejszy jest biszkopt:

6 jaj

14 dag mąki pszennej

6 dag mąki ziemniaczanej

18 dag cukru

Biszkopt to w gruncie rzeczy nic trudnego. Trzeba oddzielić białka od żółtek. Białka ubić bardzo starannie tak, żeby po odwróceniu miski nie wypadły z niej. Warto zacząć od wolniejszych obrotów miksera i po chwili przejść do szybszych. Do ubitej piany dodać powoli cukier, potem pojedynczo żółtka. Potem mikser nie będzie już potrzebny. Mąkę pszenną mieszamy z ziemniaczaną i po trochu przesiewamy do masy z piany, cukru i żółtek, mieszamy już tylko szpatułką lub rózgą. Ciasto przelewamy do formy, której dno wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy - biszkopt stygnąc sam się od nich oddzieli. Ciasto może sięgać maksymalnie do 2/3 wysokości formy. Piekarnik MUSI być NAGRZANY. Ciasto wstawiamy zatem do nagrzanego do 160 stopni piekarnika i gdy urośnie, zwiększamy temperaturę do 200. Całe pieczenie powinno zająć około 45 minut, ale koniecznie trzeba sprawdzić patyczkiem w kilku miejscach, czy ciasto jest upieczone. Jeśli patyczek jest mokry, trzeba przedłużyć czas pieczenia o kolejne 5 minut i znów sprawdzić.

Mój tort miał być cytrynowy, ale przepis na krem cytrynowy zamieszczony w podręczniku okazał się bardzo prosty, więc byłam nieco rozczarowana, bo to miała być nauka. Dowiedziałam się jednak, że po drugiej stronie stołu będzie się robić lemon curd, by potem dodać go do kremu. Była okazja się czegoś nauczyć a przy okazji okazało się, że to "coś" jest proste i pyszne.

Oto przepis na lemon curd:

3 duże cytryny - sok i skórka

20 dag cukru

2 jajka

2 żółtka

płaska łyżka mąki ziemniaczanej

łyżka oleju

Wszystkie składniki z wyjątkiem oleju po prostu wkładamy do garnka i podgrzewamy na niedużym ogniu stale mieszając aż masa zgęstnieje - będzie jak budyń. Wtedy odstawiamy, dodajemy olej i zostawiamy do ostygnięcia.

Krem cytrynowy do wnętrza tortu:

25 dag mascarpone

30 dag śmietany 36 %

lemon curd - trudno powiedzieć ile, trzeba próbować, żeby uzyskać taki smak, jaki się lubi. Na pewno trochę go zostanie, gdy przygotujemy według przepisu powyżej, ale można go zużyć do innych deserów lub po prostu zjeść. Śmietanę i mascarpone ubić razem w misce, lemon curd dodawać po trochu, do uzyskania właściwego smaku :)

Krem na boki i wierzch tortu:

25 dag mascarpone

25 dag śmietany 36 %

Składniki ubić razem.

Trzeba jeszcze przygotować coś do nasączenia tortu. W tym przypadku użyłam szklanki wody zakwaszonej sokiem z limonki i cytryny

Gdy wszystko jest już przygotowane a biszkopt ostudzony, nie pozostaje nic innego, jak złożyć tort. Jeśli mimo starań biszkopt  jest wypukły, kopułkę trzeba odciąć.  Resztę w zależności od wysokości przekroić na dwa lub trzy blaty. Trzeba go układać na paterze, na której będzie podawany, przekładanie jest wykluczone :)

Sam środek patery posmarować odrobiną dowolnego z przygotowanych kremów, dzięki czemu tort się przyklei i nie będzie się przesuwał. Potem ułożyć rant tortownicy, w której piekł się biszkopt, w nim będę układane poszczególne blaty, dzięki temu tort nie będzie krzywy. Na dnie najlepiej ułożyć kawałek z wierzchu, do dołu skórką. Nasączyć i rozprowadzić równo połowę kremu cytrynowego, najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego. Potem drugi blat, nasączenie i druga część kremu cytrynowego, w końcu trzeci, który po nasączeniu trzeba już posmarować drugim, białym kremem. Teraz można już zdjąć rant tortownicy i pokryć kremem boki tortu. Na koniec udekorować wierzch.

Jeść najwcześniej po kilku godzinach, gdy smaki się zmieszają. Nie wiedzieć czy się tyje od słodkości czy raczej puchnie z dumy.

Smakował Ci tort cytrynowy z owocami? Masz ochotę na więcej ciast i ciasteczek? Znajdziesz je tu: Ciasta i ciasteczka

15:33, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 marca 2018

Szarlotka

 

Taką szarlotkę robi Zosia, bo Zosia tak jak ja nie lubi skomplikowanych przepisów, ale lubi pyszne ciasta :)

Składniki:

 

3 szklanki mąki

250 g masła

5 żółtek

½ szklanki cukru

Łyżeczka proszku do pieczenia

5 dużych jabłek lub 6 mniejszych

Sok z połowy cytryny, jeśli używamy słodkich jabłek

5 białek

szklanka cukru

 

Ciasto zagnieść i odłożyć do lodówki. Jabłka utrzeć na tarce o dużych oczkach, dodać cytrynę jeśli są słodkie. Smak będzie bardziej wyrazisty a jabłka ładniejsze :) Białka ubić, pod koniec dodając porcjami cukier. Połowę schłodzonego ciasta wyłożyć na dno tortownicy, ponakłuwać widelcem, podpiec mniej więcej przez kwadrans, potem wyłożyć jabłka i pianę z białek. Na wierzch zetrzeć pozostałe ciasto.

Piec około godziny w temperaturze 175 stopni.

Na taką szarlotkę mówi się też "pleśniak" ale czy tylko ja nie lubię tej nazwy?

 

niedziela, 04 marca 2018

Tapenada

Są takie dzieci, które trudno jest ugościć. Na przykład jedna taka młoda dama, która najbardziej na świecie lubi oliwki, oprócz oliwek jada jeszcze oliwki, w ostateczności oliwki też mogą być. Dla niej tapenada, taka w wersji odchudzonej, bo za zbyt dużą ilością oliwy (a także za ostrymi przyprawami) urocza osoba nie przepada.

Tapenada zielona:

- duży słój oliwek (450 g po odsączeniu)

- sok z połowy cytryny

- dwie łyżeczki tymianku

- pieprz

- 3 łyżki oliwy

Oliwki zostały zmiksowane, przyprawione tym, co na liście i...gotowe ;)

 

Tapenada czarna:

- duży słoj czarnych oliwek (450 g po odsączeniu)

- 3 łyżeczki octu balsamico

- 3 łyżki oliwy

- ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę

- 2 łyżeczki rozmarynu roztartego w moździerzu (bo kto chciałby jeść te igiełki)

Przygotowanie identyczne jak w przypadku tapenady zielonej. Można nie odróżniać kolorów, danie i tak wyjdzie :)

Obydwie zostały podane na małych grzankach z bułki, posmarowanych oliwą i podpieczonych na złoto w piekarniku. Dużo pysznego chrupania :) Były dodatkiem do sałaty z sosem winegret, urozmaiconej pysznym, słodkim kiwi :)

 

Tapenada

Babka waniliowa

Ciasto piaskowe, proste i łatwe i pachnące waniliowo. Wprawka świąteczna przed Wielkanocą.

 

Składniki:

200 g miękkiego masła

150 ml cukru

Cukier wanilinowy

4 jajka

300 ml mąki pszennej

2 opakowania budyniu waniliowego, na pół litra mleka każdy, bez cukru

Łyżeczka proszku do pieczenia (z niedużym czubkiem)

 

Miękkie masło utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym, najlepiej mikserem. Żółtka oddzielić od białek, białka ubić na sztywną pianę, mąkę wymieszać z proszkiem. Do masy z  cukru i masła dodać po kolei: zółtka, mąkę z proszkiem i proszek budyniowy, nadal ucierając mikserem. Potem delikatnie, już przy pomocy łyżki lub szpatułki dodać pianę z białek. Ciasto przełożyć do niedużej formy babkowej, piec w temperaturze 175 stopni przez 45 – 50 minut. Zawsze warto sprawdzić patyczkiem J

Ostudzoną babkę posypać cukrem pudrem.

Babka waniliowa

13:58, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 lutego 2018

szarlotka pomarańcza

Dużo jabłek, pyszne ciasto, prosta w wykonaniu :)

Kruche ciasto:

- 20 dag zimnego masła

- 10 dag cukru

- 30 dag mąki pszennej

- 3 żółtka

- szczypta soli

- skórka starta z połowy pomarańczy

Jabłka:

- 1 kg kwaśnych jabłek, takich na szarlotkę

- 1 kg słodkich jabłek

- 5 dag cukru

- sok z 1/4 cytryny

- łyżka masła

Składniki na kruche ciasto posiekać i szybko zagnieść. Prawdopodobnie konieczne będzie dodanie dwóch łyżek zimnej wody, żeby dało się skleić. Ciasto odłożyć do lodówki.

Jabłka obrać, pokroić na kawałki, udusić, żeby odparować nadmiar soku, dodać masło, cukier i sok z cytryny.

Schłodzone ciasto podzielić na pół. Połowę rozwałkować, ułożyć w tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i podpiec w temp. 175 stopni, lub 150 z termoobiegiem, około 15 minut.

Na podpieczone ciasto wyłożyć jabłka, na wierzch zetrzeć drugą część ciasta. Piec jeszcze około 40 minut, tak, żeby wierzch się ładnie zarumienił.

Ostudzoną szarlotkę posypać cukrem pudrem. Ochotnik, który próbował ciasta jako pierwszy stwierdził „Pyszna, odświętna! Nowa jakość :)” A na szarlotkach to on się zna :)

 

szarlotka pomarańcza

21:17, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 lutego 2018

610_28793

Zrobiony szybko, bez ceregieli, bo chore dziecko domagało się podwieczorku.

5 dużych jajek

15 dag mąki pszennej

15 dag cukru

 

Piekarnik już się nagrzewał, bo przygotowanie nie wymaga wiele czasu.

Białka zostały oddzielone od żółtek i ubite na sztywną pianę, pod koniec stopniowo dodałam cukier, nadal ubijając. Potem żółtka - po  jednym, ubijanie kontynuując :) Mąkę przesypałam na sitko i powoli i bardzo delikatnie wmieszałam ją szpatułką do puszystej masy z jajek i cukru, przelałam do tortownicy, której dno było wyłożone papierem a boki nieposmarowane niczym (wtedy ciasto przykleja się do boków i biszkopt wychodzi płaski), piekłam równo pół godziny w temp. 150 stopni z termoobiegiem. Bez termoobiegu byłoby 175 :)

 

 

11:21, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 lutego 2018

610_28633

 

Bardzo proste i szybkie danie wegetariańskie a nawet wegańskie.

3 torebki kaszy bulgur

duża cebula

3 ząbki czosnku

20 dag pieczarek

suszone pomidory w oleju – kilkanaście kawałków

opakowanie mrożonego szpinaku (liście)

3 łyżki oleju w którym były pomidory

sól i pieprz

 

Kaszę bulgur gotuje się 15 minut, cała reszta zajmie niewiele więcej.

Cebulę obrać, posiekać, zeszklić, dodać zmiażdżony czosnek i po chwili pokrojone w plasterki pieczarki, podsmażyć. Po kilku minutach dodać pokrojone w paseczki suszone pomidory i po krótkim podsmażeniu dorzucić szpinak. Przykryć i poddusić przez kilka minut pamiętając, że szpinak gotuje się bardzo szybko. Doprawić solą i pieprzem, wymieszać z kaszą.

Zosiu, czy to jest kaszotto, czy jednak nie?

piątek, 09 lutego 2018

duża cebula

2 duże marchewki

8 łodyg selera naciowego

6 średnich ziemniaków

2 łyżki oleju

Cebulę trzeba posiekać i lekko podsmażyć na oleju, dodać pokrojony drobno seler i chwilę podsmażyć z cebulą, dorzucić pokrojone w kostkę ziemniaki i zalać wrzątkiem, ugotować do miękkości. Marchewkę pokroić w kostkę i ugotować oddzielnie. Odlać połowę zupy do drugiego naczynia i zmiksować. Marchewka była gotowana oddzielnie, bo zmiksowana z jasnozielonym selerem nadałaby całości bury kolor, a we mnie czasem budzi się estetka. Wlać zmiksowaną część z powrotem, dodać marchewkę, doprawić solą i pieprzem. Z solą trzeba ostrożnie, bo seler naciowy bywa bardzo słony. Przyda się też natka lub koperek :)

_DSC4659

 

 

12:22, kuchnia.psakuby , Zupy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 stycznia 2018

610_2258

Zosia chyba lubi risotto :) Przyjeżdża z pudełkiem ryżu, butelką białego wina i oznajmia: gotujemy!

Tym razem miała ze sobą też mrożony groszek :) Ja miałam resztę :)

No to gotujemy:

szklanka ryżu do risotto

2 łyżki oleju

łyżka masła

duża cebula

pół szklanki białego, wytrawnego wina

warzywa na wywar, czyli zwykła włoszczyzna

garść suszonych grzybów

suszone pomidory, tak z pół słoika

mrożony, zielony groszek

sól, pieprz

ser do posypania (parmezan, grana padano etc)

 

Trzeba zacząć od wywaru. Warzywa i grzyby gotowały się oczywiście oddzielnie, łącznie potrzebny jest litr.

Pół opakowania groszku też oczywiście ugotować

I już można na serio zająć się daniem czyli posiekać cebulę, zeszklić ją na oliwie i maśle. Do cebuli dodać ryż, żeby ziarenka zostały otoczone tłuszczem i lekko  nim nasiąkły. Zrobią się szkliste, wtedy można dodać pół szklanki wina a resztą wina powolutku umilać sobie gotowanie. Gdy wino wsiąknie w ryż, zaczynamy po trochu dolewać wywar, mieszając i dolewać kolejną porcję wywaru dopiero wtedy, gdy poprzednia zostanie już wchłonięta przez ryż. Powoli i bez pośpiechu. I tak sobie stoimy, mieszamy, dolewamy, ryż wchłania, pijemy wino, mieszamy, dolewamy aż nam się skończy wywar. Wtedy myk, myk dodajemy pokrojone suszone pomidory i trochę ugotowanych grzybków, groszek, solimy, pieprzymy, podajemy.

 

piątek, 19 stycznia 2018

DSC_5997

Upiekłam go dwa tygodnie przed Świętami. Już minęła połowa stycznia, a ja mam jeszcze kawałeczek, żeby się delektować. Im dłużej go chomikuję, tym jest lepszy :)

70 dag mąki

3/4 szklanki oleju rzepakowego

łyżka proszku do pieczenia

łyżeczka sody

3 jajka

szklanka miodu

łyżka imbiru w proszku

łyżka cynamonu

łyżka gałki muszkatołowej

1/2 szklanki cukru

szklanka mocnej kawy

pół szklanki soku pomarańczowego

szklanka pokrojonych suszonych śliwek

pół szklanki posiekanych orzechów włoskich

 

Wykonanie najprostsze z możliwych:

W dużej misce zmieszać mąkę, proszek, sodę, cukier, gałkę, cynamon i imbir.

W garnku powoli stopić miód, do ciepłego dodać olej, jajka, wymieszać.

Wlać do mąki z przyprawami, dodać kawę, sok, orzechy i śliwki.

Przełożyć ciasto do dwóch długich keksówek wyłożonych papierem do pieczenia, piec 50 - 60 minut w temperaturze 180 stopni. Sprawdzić patyczkiem.

Ostudzić.

Owinąć papierem i odłożyć w chłodne miejsce na dwa tygodnie lub dłużej. Zaglądać ukradkiem, wąchać i myśleć o Świętach.

10:57, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 grudnia 2017

DSC_288923

Bardzo prosty skład:

3 pomidory

2 papryki

ogórek zielony

kilka ogórków kiszonych

spory pęczek koperku

Sos

Kilka łyżek oleju rzepakowego

Kilka łyżek sosu z kiszonych ogórków

 

15:53, kuchnia.psakuby
Link Komentarze (2) »
środa, 05 lipca 2017

D60_74952

Była prawie Wielkanoc. Starsze dziecko, które nie jest już dzieckiem było chore. Zajrzało jednak do lodówki i spojrzało potem na matkę radosnym wzrokiem, mówiąc: Ojej, mamusiu, będzie jeszcze serniczek! I jak tu takiemu choremu dziecku powiedzieć, że przez pomyłkę kupiło się za dużo twarogu? Sernik trafił na listę "do zrobienia".

Najpierw ciasto:

35 dag mąki pszennej

łyżeczka proszku do pieczenia

pół szklanki cukru

17 dag masła

dwa żółtka

jedno jajko

Ciasto jest łatwe, wystarczy wszystko szybko w misce posiekać łopatką a potem zagnieść i odłożyć do lodówki na czas przygotowywania masy twarogowej.

D60_7495

 Masa serowa:

ser mielony 1 kg (może być w wiaderku)

masło - 200g, czyli po prostu kostka

cukier - 250 ml, czyli pełna szklanka

żółtka - 8

białka - 5

pomarańcza, żeby otrzeć z niej skórkę :)

mąka ziemniaczana - 3 łyżki

kaszka manna - 1 łyżka

skórka pomarańczowa smażona - 4-5 dag

rodzynki pomijam, bo w mojej rodzinie w serniku zakazane. Nie wiem czemu :(

Przyda się makutra. Duża.

Żółtka utrzeć z cukrem w makutrze, aż będą kremowe i prawie białe. Po trochu dodać miękkie masło, potem twaróg. Ucierać wszystko na bardzo gładką, jednolitą masę. (Mała dygresja - niezależnie od tego czy robię to w takiej kolejności, czy najpierw utrę masło z cukrem i dodaję żółtka a na końcu twaróg wychodzi mi dokładnie to samo. Warunek - masło musi być naprawdę miękkie). Dodać mąkę ziemniaczaną, kaszkę, potem bakalie. Ubić białka i delikatnie wymieszać z masą twarogową.

Dno dużej, prostokątnej formy wyłożyć papierem do pieczenia.

2/3 przygotowanego wcześniej ciasta rozwałkować, wyłożyć dno formy, podpiec 15 minut i lekko ostudzić, tak, żeby boczki formy dały się posmarować masłem.

Wyłożyć masę twarogową na ciasto.

Pozostałą jedną trzecią ciasta rozwałkować, pokroić w paseczki i delikatnie ułożyć na masie kratkę.

Piec przez mniej więcej godzinę. (Czas pieczenia bardzo umowny. W piekarniku w wymuszonym lekkim termoobiegiem piekę go w 150 stopniach przez 50 minut, w starej bez termoobiegu nieco ponad godzinę w temp. 175 stopni)

Upieczony, jeszcze gorący sernik polukrować, bardzo zyskuje na urodzie.

Lukier:

10 łyżeczek cukru pudru rozmieszać z odrobiną wrzątku - chodzi o taką konsystencję, żeby lukier lekko się lał i dawał rozsmarowywać po cieście.

Jeść dopiero gdy zupełnie ostygnie. Wytrzymać :)

23:02, kuchnia.psakuby , Ciasta i ciastka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 kwietnia 2017

D60_7648

Jest w niej absolutnie wszystko, co akurat było w domu i nadawało się na sałatę:

pół główki sałaty lodowej

pół opakowania rukoli

czerwona papryka

trzy pomidory

puszka czerwonej fasoli

pół słoika zielonych oliwek

pół bardzo dojrzałego awokado

mała, bardzo słodka gruszka

prażony słonecznik

duża marchewka, pocięta na wstążki obieraczką do warzyw

...i do tego sos winegret.

 

 

D60_7654

 

 

12:56, kuchnia.psakuby
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13